Fremdbeitrag: poln. “Gazeta Warszawska”: ‘Die Deutschen wollen Danzig wieder’, von Borys Mikolajewski

Achtung: dies ist eine direkte, nicht korrekturgelesene Wiedergabe eines Fremdbeitrags, zu dem der R.DA ggf. (noch) keine Stellung bezogen hat; die Wiedergabe dient ausschliesslich dem Zweck, freistädtische Representierte an zentraler Stelle darüber zu informieren, wann, wo, wie und von wem an fremden Stellen über die die freistädtischen Belange direkt oder indirekt betreffenden Themen berichtet wird. Hier: Übersetzung aus dem Polnischen, dem polnischen nationalistischen Wochenblatt “Gazeta Warszawska” vom 24. Februar 2017 (auch in im HIER veröffentlichten Blog vom 11. März 2017 zitiert, hier unser PDF davon).


TYLKO U NAS! NIEMCY CHCA ZWROTU GDANSKA! SPRAWA JEST POWAZNA
11. März 2017, geschrieben von Borys Mikolajewski

Seit über 10 Jahren wirkt die Regierung der Freien Stadt Danzig (FSD) im Exil. Sie erkennt die gegenwärtigen Grenzen Polens nicht und propagiert die internationale Gemeinschaft für die Wiedererrichtung der Freien Stadt Danzig in der Form von vor 1939. Der Aktive “Rat der Danziger” (Rat der Danzig[er]), die sich für den rechtmässigen Nachfolger des vor dem Krieg tätigen, die FSD regierenden, Senats, hält, besteht aus 36 “Senatoren”.

Die Angelegenheit ist so ernsthaft, dass pommersche [= unter “Pommern” wird in Polen nicht das historische Pommern mit Vorpommern und Hinterpommern verstanden, sondern an dieser Stelle in etwa das frühere Pomerellen, d.h. Danzig und Umgebung] Gegner des aktuellen Sprawa jest o tyle powazna, ze pomorscy przeciwnicy obecnego rzadu coraz bardziej otwarcie spiskuja z „senatem” WMG. W tej sprawie Tomasz Jaskóla z klubu Kukiz ’15 zlozyl interpelacje, ale sensownej odpowiedzi od Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie dostal. Polskie wladze bagatelizuja problem, co kiedys moze sie zemscic.

Gdansk formalnie nie jest Polski?

Wystarczy przeczytac dwa akapity, godne hitlerowskiej propagandy, pochodzace z oficjalnej strony Rzadu Wolnego Miasta Gdanska (wspomniany Rat der Danzig):
Dzis Polacy sa narodem próznym i aroganckim, szczególnie tyczy sie to wyzszych warstw spoleczenstwa. Nie sa szczególnie obdarowani, nie sa produktywni ani kreatywni, w zaden sposób nie wzbogacili swiata. Poniewaz przez cale wieki nie bylo im dane sie rozwijac, nastapilo u nich rozwiniecie cech negatywnych. Przez to zadaja coraz wiecej, nie dajac nic w zamian, chciwie patrza na cudza wlasnosc, mysla tylko o sobie i sa przekonani, ze sa pepkiem swiata. Nie zyja w realnym swiecie, lecz plawia sie w marzeniach i poczuciu wyzszosci.

Polacy dostrzegaja swoja nizszosc, lecz nie sa w stanie rozpoznac przyczyny tego stanu. Mysla, ze sa uprawnieni, by stawiac zadania, ale te zadanie kieruja przeciw Niemcom, nie zas swoim prawdziwym zniewolicielom, którzy z wielka umiejetnoscia steruja ich zadaniami i ich nienawiscia.

Wolne Miasto Gdansk powstalo na mocy konczacego pierwsza wojne swiatowa traktatu wersalskiego. Przestalo istniec w 1939 r., kiedy to III Rzesza dokonala aneksji jego terytorium. Hitlerowskie wojska i administracja opuscily miasto na poczatku 1945 r., uciekajac w poplochu przed nacierajaca Armia Czerwona. Ustanowiono polska administracje. Najpierw tymczasowa, pózniej juz stala w ramach województwa gdanskiego. Sytuacja tego terenu jest bardzo specyficzna i rózni sie od pozostalych powojennych zmian polskiej granicy.

Jeszcze w 1945 r., na mocy traktatu poczdamskiego Polska otrzymala „pod tymczasowa administracje” tzw. Ziemie Odzyskane, czyli Slask, Ziemie Lubuska oraz Pomorze Zachodnie ze Szczecinem. Ten traktat wygasl po 50 latach od podpisania, czyli w 1995 r. Ale to ma mniejsze znaczenie, gdyz umowa nie dotyczyla (jezeli by czytac ja literalnie) do terytorium dawnego Wolnego Miasta. A to dlatego, ze odnosila sie do terenów, które Rzesza Niemiecka kontrolowala przed 31 sierpnia 1939 r. Formalne przylaczenie Gdanska do Niemiec mialo zas miejsce 1 wrzesnia.

Jak stwierdza w oficjalnym stanowisku nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych: Uchwaly Konferencji Poczdamskiej zakladaly, ze ostateczne ustalenie zachodniej i pólnocnej granicy Polski nastapi w ramach konferencji pokojowej, której zorganizowanie w przyszlosci przewidywaly wielkie mocarstwa. Z uwagi jednak na rozwój sytuacji miedzynarodowej po II wojnie swiatowej, a zwlaszcza ze wzgledu na okres „zimnej wojny”, który rozpoczal sie niedlugo po zakonczeniu Konferencji Poczdamskiej, konferencja pokojowa nie odbyla sie.

Jest problem

Na jakiej wiec podstawie przylaczono do Polski Gdansk z okolicami? Wcielenie tego terytorium do Polski mialo miejsce w drodze przylaczenia opuszczonych ziem, a nie w drodze aneksji (nie mogla ona miec miejsca w przypadku tworu niebedacego panstwem) – brzmi oficjalne stanowisko naszego MSZ.

Sprawa mozliwego odrodzenia sie niemieckiego panstewka zainteresowal sie posel Tomasz Jaskóla z klubu Kukiz ’15. Rodzi sie problem terytorium Wolnego Miasta Gdanska, którego nie obejmowaly w/w traktaty i umowy miedzynarodowe. Sytuacja jest niestety bardzo niebezpieczna dla integralnosci Rzeczypospolitej Polskiej – czytamy w interpelacji Jaskóly. Sprawa jest powazna, bo do dzis w Niemczech sa organizacje, które nie uznaja naszych praw do stolicy Pomorza. W 1947 r. ukonstytuowala sie samozwancza „Rada Gdanska”. Sama siebie okresla jako prawnego nastepce przedwojennego Senatu Wolnego Miasta. Dla niej Polska jest „okupantem”, tak samo jak po 1 wrzesnia 1939 byla nim III Rzesza. Rada jest zlozona z 36 senatorów, wybieranych przez obywateli bylego Wolnego Miasta i ich potomków. Prowadzi aktywna antypolska propagande i nawet zwracala sie do ONZ, by uznano ja jako legalnie dzialajaca wladze.

MSZ: Nie ma problemu!

Mimo ze odpowiednie traktaty wygasly juz ponad 20 lat temu, to kolejne polskie rzady nie zrobily zupelnie nic, by ten problem jakos uregulowac. W listopadzie 1990 r. Polska zawarla porozumienie o granicy na Odrze i Nysie z nowo zjednoczonymi Niemcami. Ale nie bylo tam ani slowa o terenach bylego Wolnego Miasta. Nasze MSZ nigdy w tej sprawie nie nawiazalo nawet wstepnych, sondazowych rozmów.

Posel Jaskóla zadal ministrowi spraw zagranicznych m.in. nastepujace pytanie: Majac na uwadze, ze RFN jest naszym sojusznikiem w NATO i Unii Europejskiej, a podstawa traktatu waszyngtonskiego jest wzajemne poszanowanie integralnosci terytorialnej czlonków panstw sygnatariuszy, Rada Ministrów zamierza wystapic do rzadu Republiki Niemiec ws. dzialania na terytorium naszego sojusznika grup dazacych do rozbicia integralnosci Rzeczypospolitej Polskiej?”

MSZ bagatelizuje problem. Nie mozna mówic o zagrozeniu suwerennosci terytorialnej RP w odniesieniu do kwestii b. Wolnego Miasta Gdanska. Potwierdzeniem prawa Polski do obszaru b. Wolnego Miasta Gdanska jest takze wykonywanie w sposób efektywny i nieprzerwany zwierzchnictwa terytorialnego przez Polske od 1945 roku z zamiarem, wskazanym wyraznie w Konstytucji PRL z 1952 r., aby ziemie zachodnie (w tym rozumieniu równiez Gdansk) na wieczne czasy powrócily do Polski – czytamy w odpowiedzi na interpelacje posla Jaskóly. Nasz resort spraw zagranicznych traktuje Rade Gdanszczan jako zjawisko marginalne, pozbawione jakiegokolwiek znaczenia, o minimalnym zasiegu oddzialywania.

I nie jest to tylko stanowisko obecnej wladzy. Od lat nie zwracamy uwagi na dzialalnosc czy to samozwanczego senatu czy tez innych niemieckich organizacji, bezposrednio kontynuujacych linie polityczna Hitlera. Znaczenie tych organizacji ma charakter marginalny. Maja one w spoleczenstwie niemieckim opinie rewanzystowskich, a ich przedstawiciele reprezentuja poglady zblizone do skrajnie prawicowej NPD. MSZ RP nie jest jednak wladny, aby ocenic, czy dzialalnosc tych organizacji jest zgodna z konstytucja RFN. Faktyczne istnienie organów uwazajacych sie za reprezentacje Wolnego Miasta Gdanska jest z pewnoscia sprzeczne z litera i duchem traktatów z 1990 i 1991 r., ale ze wzgledu na bardzo ograniczony zakres dzialalnosci nie stanowi zagrozenia dla stosunków polsko-niemieckich – pisal w odpowiedzi na interpelacje posla Jana Dobrosza z 2001 r. ówczesny minister spraw zagranicznych Wladyslaw Bartoszewski. Zeby bylo jeszcze ciekawiej, teraz nasz rzad twierdzi, ze kompletnie nie zna sprawy i nigdy o problemie wczesniej nie slyszaly. Rada Gdanszczan (niem. Rat der Danziger) jest tworem nieznanym MSZ ani niemieckim urzedom, które nie spotkaly sie np. z prosba o wsparcie (finansowe lub polityczne) czy z oferta jakiejkolwiek wspólpracy –odpowiada MSZ. To zdanie brzmi nieco dziwnie nie tylko dlatego, ze juz ponad 15 lat temu resortowi zwracano uwage na dzialalnosc pogrobowców Wolnego Miasta, ale tez w kontekscie ostatniego, uspokajajacego zdania z odpowiedzi wiceministra Jan Dziedziczaka na poselska interpelacje: Ministerstwo Spraw Zagranicznych we wspólpracy z polskimi placówkami dyplomatycznymi stale monitoruje w RFN przestrzen publiczna, w kontekscie ewentualnej dzialalnosci grup i jednostek, która moglaby zostac odczytana jako zagrazajaca integralnosci i interesom panstwa polskiego.

Czyli MSZ nie wie, co to jest Rada Gdanszczan, ale jednoczesnie wie o niej przynajmniej od 16 lat. Dodatkowo nie zna tej organizacji, ale wie, ze nie stanowi ona zadnego zagrozenia. To straszliwa naiwnosc, bo czy zagrozeniem nie jest kazdy, kto podwaza ksztalt naszych granic?


Übersetzung steht noch aus