Fremdbeitrag aus poln. Blog “naszeblogi.pl”: ‘Wir fordern die Wolnego Miasta Gdansk’, von J. Kaminski

Achtung: dies ist eine direkte, nicht korrekturgelesene Wiedergabe eines Fremdbeitrags, zu dem der R.DA ggf. (noch) keine Stellung bezogen hat; die Wiedergabe dient ausschliesslich dem Zweck, freistädtische Representierte an zentraler Stelle darüber zu informieren, wann, wo, wie und von wem an fremden Stellen über die die freistädtischen Belange direkt oder indirekt betreffenden Themen berichtet wird. Hier: Artikel aus der Polnischen Sprache (online HIER einsehbar, unsere PDF-Kopie hier):


JKaminski / Wyslane przez jazgdyni w 23-01-2017 [14:17]

Zadamy Wolnego Miasta Gdansk !

Mieszkam w Gdyni. W dobrym miejscu, na obrzezach i tuz przy lesie, który otacza Trójmiasto.
Z domu do centrum Gdanska samochodem mam okolo 20 minut jazdy. To mniej niz z Ursynowa pod Palac Prezydenta.
Lecz moze wkrótce zabierze to znacznie wiecej czasu, bo zostana ustawione rogatki i jadac do Gdanska bede musial miec paszport, a moze nawet wize.
A celnicy skrupulatnie przeszukaja moje auto, czy przypadkiem nie wwoze jakichs wywrotowych materialów.
O co wlasciwie chodzi z ta nowa paranoja?
Reanimowac Wolne Miasto Gdansk? Lub bardziej poprawnie – Freie Stadt Danzig?

Od pewnego czasu dochodzily do mnie rózne plotki na temat Gdanska. Poczatkowo uznawalem je za bzdury wypowiadane w pijackim widzie przy suto zakrapianej kolacji. Sam nieraz slyszalem tu, na Pomorzu rózne idiotyzmy, gdy alkohol rozwiazywal jezyki i chwalono sie chlubna przeszloscia dziadka w Kriegsmarine, albo w AK, co tutaj oznaczalo Afrika Korps. Takie podkreslanie swojej wyjatkowosci i modne demonstrowanie, ze Polakiem sie jest tylko przypadkowo, bo gdyby sytuacja geopolityczna byla inna, to z radoscia mozna by powrócic do, czesto wyimaginowanych, korzeni, które nie sa polskie, tylko jakies niemieckie, albo wlasnie gdanskie.
Bo wiele ludzi, po prawdzie coraz mniej, zylo w Gdansku, zylo w Polsce, lecz uwazali, iz jest to sytuacja tymczasowa i oni sa Gdanszczanami.
Ostatni z nich powinni juz nie zyc, bo Freie Stadt Danzig zakonczyl swoje istnienie w momencie wybuchu wojny w 1939 roku. Wiec nawet ci, którzy sie wówczas urodzili, maja dzisiaj 78 lat. Lecz nie, jest sporo czterdziesto, piecdziesiecio i szescdziesieciolatków, czyli cala powojenna generacja, która uwaza sie za spadkobierców Wolnego Miasta.
Jaki w tym wszystkim jest sens i jaka logika, oprócz emocjonalnych sentymentów, aby odrzucac polskosc tego miasta i rozwazac utworzenie niezaleznego politycznie bytu.

Nie zajmowalbym sie tym tematem, gdyby nie docieraly do mnie coraz czesciej informacje, ze istnieja w Gdansku kola towarzyskie, ludzi na prawde znaczacych, ludzi z kregów opiniotwórczych, naukowych i artystycznych, a takze polityków róznych opcji, którzy, na razie miedzy soba, powaznie rozmawiaja o mozliwosci odtworzenia Wolnego Miasta Gdanska i jakiejs secesji od Rzeczypospolitej.

Calkiem powaznie mówiac, prezydent Gdanska Pawel Adamowicz, któremu chyba sie w glowie pomieszalo od dlugotrwalego sprawowania wladzy, a buta i arogancja budowana na pochlebstwach dworu, spowodowala jego tesknote za Wolnym Miastem. Pewnie codziennie przed snem, marzy sobie ten wlodarz waznego obszaru, co by tu jeszcze uwolnomiescic.
Mamy juz hotel Wolne Miasto, ba, mamy cala dzielnice Wolne Miasto. A niedawno nazwe Wolnego Miasta Gdansk otrzymalo wazne rondo po przebudowie ulicy Kartuskiej.
No dobrze, powie ktos, to sa tylko nic nieznaczace fanaberie starzejacego sie aparatczyka i lokalnego satrapy. W sumie niegrozne, a wlasciwie humorystyczne.
To ja sie zapytam, dlaczego miasto Gdansk, czyli ludzie wladzy, gwaltownie optowali za dokonaniem przekopu Mierzei Wislanej w lokalizacji Skowronki i nie popierali, teraz juz oficjalnie zatwierdzonej, znacznie korzystniejszej lokalizacji Nowy Swiat?
Moze prawda jest to, co sie mówi, ze Skowronki leza na historycznym terenie Wolnego Miasta Gdansk, a Nowy Swiat juz na ziemiach polskich.
Wiec Gdansk, gdyby zyskal jakas tam suwerennosc, to móglby kontrolowac ruch na Zalewie Wislanym i czerpac z tego zyski.
Moze to bzdurne, ale logiczne i komus powaznemu z tytulami przyszlo do glowy.

A tymczasem komediowo – kryminalny prezydent Gdanska Adamowicz, wraz ze swoim przyjacielem, równiez kryminalnym, prezydentem Sopotu, Karnowskim, rozpoczeli akcje wbijania slupów granicznych przedwojennego Freie Stadt Danzig.
Przypominam, ze Sopot, wówczas Zoppot, byl integralna czescia wolnego miasta.

***

Skad w ogóle takie pomysly usprawiedliwiajace tego typu dzialanie?
Musimy pamietac, ze po Pierwszej Wojnie Swiatowej, Rzeczpospolita odradzala sie w ciezkich bólach porodowych. Po latach faktycznego nieistniena, byla bardzo slaba. I kazdy sasiad szarpal dla siebie.
Czesi zbrojnie zajeli spory kes Slaska Cieszynskiego/
Niemcy, bylo nie bylo, przegrani w I WS, walczyli z determinacja o Slask i Wielkopolske.
A kwestia Gdanska zostala rozstrzygnieta dopiero w roku 1920. gdy wszystkimi silami zatrzymywalismy nawale bolszewików.
Wolne Miasto Gdansk zostalo utworzone 15 listopada 1920 roku jako wykonanie postanowien traktatu pokojowego (link is external). Art. 100 Traktatu okreslil granice Wolnego Miasta Gdanska, art. 105 ustanowil obywatelstwo (link is external) Wolnego Miasta Gdanska dla osób tam zamieszkalych.
Stosunek gdanszczan do odradzajacej sie Polski byl z reguly niechetny, glównie z powodu slabej sytuacji gospodarczej i oderwania Gdanska od Niemiec.
I tak juz pozostalo, az do wybuchu wojny w 1939, gdy Hitler uzyl wlasnie Gdanska, a konkretnie korytarza przez Polske, który by polaczyl Gdansk z Rzesza, do usprawiedliwienia ataku na Polske.
Przez okres wojny Gdansk byl ostoja hitleryzmu.
Problem zaczal sie po wojnie.

“[…]Po zdobyciu miasta przez Armie Czerwona (link is external) w marcu 1945 r., do konferencji poczdamskiej (link is external) miejscowi Niemcy wierzyli, ze beda mogli pozostac w Gdansku, ze zostana przywrócone instytucje Wolnego Miasta, a to pozwoli utrzymac niemiecki charakter Gdanska oraz jego najblizszego otoczenia. Obszar Wolnego Miasta Gdanska zostal dekretem z 30 marca 1945 przylaczony do województwa gdanskiego (link is external), a ustawa z dnia 11 stycznia 1949 razem z poniemieckimi ziemiami scalony z nowa polska administracja panstwowa, do czego przeslanka byly postanowienia konferencji poczdamskiej (link is external) z 2 sierpnia 1945 […]. Postanowienia te nie mialy jednak formy umowy miedzynarodowej, w dodatku byly efektem porozumienia zupelnie innych stron niz te, które podpisaly Traktat wersalski (link is external), tak wiec nie mialy mocy zmienic jego postanowien.” [1]

Taka oto sytuacja prawna powoduje, ze ludzie, którym marzy sie odtworzenie Wolnego Miasta, maja argument, by walczyc, zeby Gdansk od Polski odlaczyc.
Co wiecej – uciekinierzy przed Armia Czerwona uworzyli rzad Gdanska na uchodzstwie.

“Dalsze istnienie Wolnego Miasta Gdanska uznaje za fakt de jure srodowisko zamieszkalych w Niemczech obywateli WMG. Srodowisko to wybralo w 1947 r. istniejaca do dzis Rade Gdanska (niem. Rat der Danziger), pelniaca obowiazki Senatu WMG na uchodzstwie. Rada Gdanska przez caly okres swego dzialania wywiera naciski na ONZ (jako nastepczynie Ligi Narodów) celem uregulowania prawno-miedzynarodowego statusu WMG.” [1]

Jak zwykle tak bywa, wszyscy entuzjasci Gdanska/Danzig zapominaja o jednym, o czym ja dobrze pamietam, bo widzialem to na wlasne oczy w latach piecdziesiatych i szescdziesiatych. Gdansk po zdobyciu przez Rosjan byl jedna wielka ruina. Podobna do Warszawy. I ten Gdansk, z którego tak sie dzisiaj cieszymy, zostal calkowicie odbudowany przez Polske i Polaków.

*****

Gdansk, Sopot, Gdynia. Czyli Trókmiasto. Naturalna idea, która jakos od ponad siedemdziesieciu lat nie moze sie zrealizowac. Tak, jakby ktos bez przerwy rzucal klody po nogi, a na historycznej granicy Wolnego Miasta istniala niewidzialna bariera.
Szczególnie mocno to widac w ostatnim dziesiecioleciu, gdy Gdansk i Sopot zostaly opanowane przez wybitnie pro-niemiecka Platforme Obywatelska, której reprezentanci: prezydent Gdanska Adamowicz i Sopotu Karnowski stworzyli uklad stojacy w kontrze do Gdyni i jej prezydenta dr. Szczurka.
Zadne zaklecia tu nie pomoga, taki jest stan faktyczny.
Porty morskie, zamiast pracowac w symbiozie, konkuruja ze soba, szkodzac sobie nawzajem. Kolej metropolitalna, nowa dobra inwestycja, nadal nie laczy dzielnic calej aglomeracji. Lotnisko Rembiechowo sypie piasek w szprychy gdynskiemu lotnisku w Kosakowie, które marnieje bezuzytecznie. Fatalny system drogowy od lat nie moze byc zmodernizowany tak, by sluzyl calemu Trójmiastu
Mozna podac wiecej przykladów tego, co dzieli, niz tego co laczy.
To jest przykre i nierozumne. Nie ma efektu synergii, który uczynilby z pomorskiej aglomeracji, jeden z najsilniejszych obszarów naszego kraju.
Czasami ma sie wrazenie, ze swiadomie sie niszczy, zamiast tworzyc.

Czy my Polacy i wladze naszego kraju, mamy nic nie robic i biernie sie przygladac? Czekac, az cos samo z siebie sie wydarzy.
Niemcy, których podejrzewam o wspieranie takiego stanu rzeczy, sa mistrzami dlugofalowych dzialan. I jezeli juz postanowili, mimo zawartych w 1990 roku traktatów, ze Prusy Wschodnie i Danzig to domena niemiecka, to beda do tego uparcie darzyc.
Nie mozemy na to pozwolic. Dosyc juz klopotów jest na Slasku, gdzie tzw. ,mniejszosc niemiecka rozpuszczono jak dziadowski bicz i rózne gorzaliki decyduja na przyklad, jakie maja byc granice Opola.
Tu w Gdansku idea secesji dopiero sie tli i latwiej ja opanowac. Uwazam to za dzialanie antypanstwowe i jako takie powinno byc pod scisla obserwacja sluzb. I to niewazne, czy ktos jest z PO, czy zwolennikiem PISu, bo tak sie sklada, ze znam milosników Freie Stadt i tu i tam.
Nie po to odzyskalismy po 123 latach niepodleglosc, a po II WS uzyskalismy dosyc marne granice, w sytuacji, jak nie mielismy nic do powiedzenia, zeby teraz, gdy wreszcie wybijamy sie na autentyczna suwerennosc, rózni lokalni kacykowie, pomylency, czy agenci obcych panstw, starali sie odrywac po kawalku polska ziemie.
Nie mamy Lwowa, Wilna, czy Grodna i Gdansk, czy Szczecin nam ich nie zastapia. Lecz w tysiacletniej historii Polski to byly bardziej tereny nasze, niz obce.
Niemcy szczególnie sa w stosunku do nas butni i aroganccy. A my specjalnie ich cholubimy. W niedalekiej miejscowosci Krokowo, gmina Puck, po ustanowieniu Fundacji Wspólpracy Polsko-Niemieckiej lepiej nie bywac, bo mile widziani sa Niemcy. W stosunku do Polaków takiego podejscia nie zauwazylem.
Czy równiez w Gdansku, a moze ponownie Danzig, Polak znowu bedzie raczej niemile widzianym gosciem?