Fremdbeitrag aus: Blog “wmeritum.pl”, ‘1939 hätten wir Danzig zurückgeben sollen’, von Cezary Bronszkowski

Achtung: dies ist eine direkte, nicht korrekturgelesene Wiedergabe eines Fremdbeitrags, zu dem der R.DA ggf. (noch) keine Stellung bezogen hat; die Wiedergabe dient ausschliesslich dem Zweck, freistädtische Representierte an zentraler Stelle darüber zu informieren, wann, wo, wie und von wem an fremden Stellen über die die freistädtischen Belange direkt oder indirekt betreffenden Themen berichtet wird. Hier: Wiedergabe aus dem Polnischen, dem polnischen national/en/istischen Blog “wmeritum.pl” vom 31. August 2016 (online HIER veröffentlicht zitiert, hier unser PDF davon).


1939 hätten wir Danzig zurückgeben sollen
veröffentlicht am 31. August 2016, von Cezary Bronszkowski

1 wrzesnia obchodzimy 77. rocznice wybuchu II wojny swiatowej. Najkrwawszy konflikt w historii ludzkosci na zawsze zmienil oblicze swiata, a co wazniejsze, Polski. Czy musialo do niego dojsc? Czy warto bylo poswiecic caly naród i niepodleglosc w imie honoru?

Geneza II wojny swiatowej jest wszystkim dobrze znana. Zly Hitler zadal od Polski wlaczenia NIEMIECKIEGO Gdanska do terytorium III Rzeszy oraz polaczenia Niemiec wlasciwych z Prusami Wschodnimi eksterytorialna autostrada i linia kolejowa. Dobry minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej Józef Beck wyglosil w Sejmie plomienne przemówienie, w którym podkreslal, ze „my w Polsce nie znamy pojecia pokoju za wszelka cene. Jest jedna tylko rzecz w zyciu ludzi, narodów i panstw, która jest bezcenna. Ta rzecza jest honor”.

No to Beck w imie tego HONORU skazal na smierc 6 mln Polaków. Szesc milionów ludzi, z których lwia czesc stanowila inteligencja (dyplomaci, pisarze, dziennikarze, wojskowi), a dodatkowo skazal Polske na unicestwienie i 45 lat zniewolenia pod jarzmem komunizmu. Honorowo nie oddalismy Niemcom Gdanska, który de facto i tak byl ich miastem. W Wolnym Miescie Gdansku Polacy stanowili wedlug róznych danych od 3 do 15% obywateli. Niemcy zas reszte. Polacy nie mieli wiele do powiedzenia w miescie zdominowanym przez Niemców. Liga Narodów, która miala sprawowac nad Gdanskiem kontrole, tez niezbyt chetnie palila sie do utrzymania go w swoich rekach. Faktyczna wladze sprawowali tam Niemcy. Swiat nie widzial powodu, by w to ingerowac.

Jednak Beck wiedzial lepiej. Dla niego fakty nie mialy znaczenia. Wazny byl HONOR. Wazne, by Gdansk nie byl oficjalnie niemiecki, bo to ujma na naszym honorze. Nie wazne, ze Niemcy przejeli wszystkie wazne instytucje i sprawuja nad miastem realna kontrole. Wazny jest honor. Honor w imie którego stracilismy najlepsze córki i najlepszych synów II RP.

Wytyczenie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej tez nie bylo wygórowanym zadaniem. Przeciez polski rzad mógl powiedziec „budujcie sobie, co chcecie, ale PONAD nasza ziemia”. Powstala linia kolejowa i autostrada umieszczone bylyby nad naszym terenem, jednak wylaczone z naszej jurysdykcji. W tej sytuacji, niezwykle latwo byloby zniszczyc taka przeprawe. W przypadku wybuchu wojny miedzy Polska a Niemcami, wystarczyloby wysadzic linii kolejowa i autostrade, by uniemozliwic wojskom niemieckim szybkie przemieszczenie jednostek. Oczywiscie, mozna mówic, ze na tym niemieckie zadania by sie nie skonczyly. Ze Hitler chcialby Poznania, Bydgoszczy i Tczewa. Ze wojna i tak by wybuchla. Moze by tam bylo, a moze nie. Tego nie da sie sprawdzic.

To co da sie sprawdzic i potwierdzic, to calkowite zlekcewazenie zasad prowadzenia polityki zagranicznej. Beck zachowal sie calkowicie irracjonalnie. Wiedzial, ze nasza armia nie ma wielkich szans na pokonanie Niemców. Znal nastroje na Zachodzie. Mial swiadomosc, ze Anglicy i Francuzi nie chca umierac za Gdansk. A mimo to pchnal naród do wojny. Do wojny, której nie moglismy wygrac. Bylismy tylko miesem armatnim dla Anglii i Francji. Mielismy odwrócic uwage Hitlera od ich czesci Europy. Dac im czas na przygotowanie sie do walki z nazizmem. Czas, którego oni nie wykorzystali. Czas, który zapoczatkowal najbardziej tragiczny okres w dziejach naszej historii. 6 lat okupacji niemiecko-sowieckiej i 45 lat pseudoniepodleglosci pod pregierzem ZSRS.

Pointa niech beda slowa jednego z najslawniejszych dziennikarzy tamtego czasu, Stanislawa Cata-Mackiewicza:

Pomimo furii Hitlera ujawnionej w jego mowie z 28 kwietnia, w której po raz pierwszy ów swiatowy wódz antybolszewizmu zajal filobolszewickie stanowisko – Mussolini chce wciaz nie dopuscic do wojny polsko-niemieckiej i ciagle nas przestrzega, ze tocza sie rokowania niemiecko-sowieckie i ze Polske czeka napasc nie z jednej, lecz z dwóch stron. My jednak, „silni, zwarci, gotowi”, brniemy na oslep ku katastrofie, podczas gdy gwarancje angielskie… topnieja z miesiaca na miesiac i wyrazaja sie wreszcie w przeddzien katastrofy w formie ukladu z 25 sierpnia 1939 roku, w którym nie ma juz mowy o gwarancji niepodleglosci, a tylko… skromne zobowiazanie o niezawieraniu z panstwem „trzecim” ukladu, którego wykonanie naruszaloby polska integralnosc terytorialna i suwerennosc panstwowa.

Oraz:

“Dla Polaków wojna to cos w rodzaju pojedynku na pistolety dwóch ludzi honoru, otoczonych gromadka sekundantów w sztywnych kolnierzykach i przy udziale chirurga. Tak jak czlowiek honoru nie powinien nic takiego zrobic, co by wskazywalo, ze boi sie pojedynku, tak naród powinien ciagle demonstrowac, ze nie cofnie sie przed wojna. Dla Anglików wojna to obrona narodowych interesów, o ile to mozliwe, za pomoca przelewania cudzej krwi wystawianie na niebezpieczenstwo innych krajów.

W 1939 roku dostalismy bolesna lekcje prowadzenia polityki miedzynarodowej. Zadania nie odrobilismy i podczas konferencji teheranskiej, jaltanskiej i poczdamskiej „nasi sojusznicy” i „sojusznicy naszych sojuszników” przypieczetowali nasz los